Dystopie i antyutopie, czyli nie tylko Orwell i Huxley – część 1

Od paru dobrych lat interesuje mnie temat dystopii i antyutopii w literaturze, filmie, grach czy serialach. W ogólnej świadomości utarły się wielkie nazwiska związane z tymi podgatunkami science-fiction – Orwell, Huxley czy Dick. Wciąż jednak wiele godnych polecenia utworów pozostaje mało znanych bądź nie są one kojarzone z dystopiami czy antyutopiami. W tym cyklu wpisów będę opisywał dzieła kultury wpisujące się mniej bądź bardziej w powyższe podgatunki. Włączmy więc maszynę zwaną wyobraźnią i udajmy się do światów, gdzie tłamszona pod butem państwa/korporacji/własnych wartości ludzkość zapomniała już czym jest wolność.

Kazuo Ishiguro, Nie opuszczaj mnie

Kadr z filmu Nie opuszczaj mnie w reżyserii Marka Romanka. Warto go zobaczyć z uwagi na to, że świetnie oddaje ducha książki – oszczędnymi środkami pokazuje emocje targające bohaterami oraz cały tragizm ich egzystencji.

Zacznijmy od czegoś bardziej znanego. Książka brytyjskiego pisarza japońskiego pochodzenia skusiła mnie rzekomą przynależnością do antyutopii. Była także wymieniana w niektórych rankingach wybitnych powieści z tego gatunku. Okazało się jednak, że elementy antyutopijne nie były tym, czemu pisarz poświęcił dużo miejsca. Nie ma ich tu zbyt wiele, można powiedzieć, że są gdzieś poza historią – niedopowiedziane, jednak wszyscy bohaterowie zdają sobie sprawę z ich istnienia. Służą one za swoistą podkładkę do opowieści Kathy, opiekunki dawców. W trakcie tęsknej, bardzo melancholijnej narracji, która jest także świetnym odbiciem duszy bohaterki, poznajemy dwójkę innych bohaterów – Matty’ego oraz Ruth, ich dzieciństwo spędzone w szkole z internatem oraz rodzące się między bohaterami uczucia. Przerażająca prawda o przyszłości trójki postaci oraz ich rówieśników jest bardzo starannie zawoalowana między kartami powieści, Ishiguro nie spieszy się z jej wyjawieniem. Nie opuszczaj mnie porusza takie tematy jak ludzki egoizm, przyjaźń i miłość w obliczu nieuchronnie zbliżającej się śmierci, kruchość ludzkiego życia oraz nostalgia za dawno minionym czasem oraz ludźmi, którzy już nie wrócą.

 

Janusz A. Zajdel, Paradyzja

Sytuacja obywateli Paradyzji nie jest wesoła, autor jednak pod koniec pozostawia iskierkę nadziei dla stłamszonego przez wszechobecny podsłuch i monitoring ludu.

Rinah Davi – pisarz i główny bohater Paradyzji, przybywa na tytułową kolonię orbitującą wokół planety Tartar. Jego zadaniem jest napisać reportaż z pobytu na stacji oraz poznać los zaginionego przybysza z Ziemi, który tak jak główny bohater przybył na Paradyzję, po czym zginął w tajemniczym wypadku. W tym przypadku mamy do czynienia z typową dla twórczości autora antyutopią. Podobnie jak w Limes inferior duży nacisk został postawiony na przedstawienie społeczeństwa oraz tego w jaki sposób radzi sobie z uciskiem i wszechobecną kontrolą. Ludzie na Paradyzji są nieustannie obserwowani i nagrywanie przez wszechobecne kamery oraz podsłuchy, wobec czego w celu bezpiecznego przekazywania informacji stworzyli tzw. koalang, język kojarzeniowo-aluzyjny. Rozmowy mieszkańców stacji są jednym z elementów komicznych książki z uwagi na ich nonsensowność oraz dużą metaforyczność. W toku śledztwa Rinah odkrywa kolejne prawdy dotyczące historii oraz prawdziwego przeznaczenia statku. Jak to w twórczości Zajdla bywa, także w Paradyzji można odnaleźć nawiązania do PRL-u, jednak tu są nieco bardziej zawoalowane niż w Limes inferior, gdzie ich ilość oraz wyrazistość była łatwo dostrzegalna nawet dla osoby, która nie wychowała się w komunistycznej Polsce.

 

Robert Sheckley, Planeta zła

Planeta zła to książka, którą znajdujesz w antykwariacie i czytasz w dwie godziny, a potem rozmyślasz przez dwa dni.

Do więziennej kolonii znajdującej się na dalekiej od Ziemi planecie zostaje zesłany Will Barrent. Bohaterowi, podobnie jak innym skazańcom na Omedze, wymazano wspomnienia z Ziemi. Will musi nauczyć się żyć w niełatwej rzeczywistości, gdzie legalne według miejscowych reguł morderstwa są na porządku dziennym, zagrożenie zaś stanowią nie tylko ludzie, ale także silne wahania temperatur. Podczas lektury kibicowałem głównemu bohaterowi, wzbudził on we mnie sympatię swoją zaradnością oraz potrzebą powrotu na Ziemię. Fascynujące było samo społeczeństwo Omegi skupione wokół kultu Szatana, podnoszenia osobistej rangi poprzez mordowanie współobywateli oraz nieustannego unikania śmierci. Sheckley nie wdawał się w długie opisy, stawiał za to na szybką akcję, mimo to całkiem nieźle udało mu się zobrazować w mojej głowie świat przedstawiony. Omega to przez swoją przejaskrawioną (przemrocznioną?) wrogość wszelkiemu życiu jest jednym z najmniej przyjaznych miejsc, do jakich zaprowadziła mnie fantastyka socjologiczna – a konkurencja jest spora! Jeśli chcecie więcej na temat tej książki, to tutaj jest moja bardzo stara recenzja.

To już wszystko, co przygotowałem w tym wpisie. Wypatrujcie kolejnych i poznawajcie na własną rękę antyutopie i dystopie – w dzisiejszych czasach można odnaleźć zaskakująco wiele podobieństw do koszmarnych światów wykreowanych przez pisarzy tworzących w tych gatunkach.

 

Obrazek wyróżniający – Hieronim Bosh, The Last Judgment.

Obrazek 1 kadr z filmu Nie opuszczaj mnie w reżyserii Marka Romanka.

Obrazek 2 i 3  Pixabay.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dumnie wspierane przez WordPressa | Motyw: Baskerville 2. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d bloggers like this: